chinatown

Chińczykowo – jedzenie którego nie rozumiem

Chińskie jedzenie istnieje wszędzie. W stanach papierowe pudełka z ryżem, ciastka z wróżba i inne elementy stanowią typowe tło mniejszości. Jest to w zasadzie odpowiednik barów szybkiej obsługi w Polsce. Oj ile mnie rzeczy zadziwiło, zwłaszcza ze każdy rekomendował tamtejsze jedzenie. 

Może ja się nie znam, ale mnie to po prostu zupełnie nie odpowiada.

Chińczycy, którzy żyją wśród swoich rozwijają swój standard obsługi. Mnie spotkała agresja i oczekiwania.

Skoro jestem w barze i nie mam doliczanego serwisu, nagradzanie pracownika napiwkiem traktuję fakultatywnie. Inne zdanie na ten temat mają pracownicy. Gdyby mogli pewnie by mnie zabili i kolejnych 10 klientów miałoby co jeść. Byłbym pewnie smaczniejszy niż to z czego robią swoje dania.

Zamówienie opiewało na broccoli chicken i sesame chicken, czyli kurczak z brokułami oraz kurczak w sezamie w panierce ze słodkiego sojowego sosu. Plus dodatki w postaci ryżu z warzywami.

Porcja była ogromna, ryż bez zarzutu – mógł być oczywiście mniej rozgotowany, ale to bar i jedzenie nie jest robione za każdym razem od zera. Natomiast kurczak mógłby być świeższy, rozmiar opanierowanych kawałków, ich smak i sam sos zupełnie nie odpowiadają moim wyobrażeniom o dobrym smaku. Spodziewałem się chińskiego jedzenia pełnego orientalnej nuty, a nie nudnej słodyczy i tępego smaku sezamu.

Dałem szansę chińskiemu jedzeniu jeszcze parę razy. Na zdjęciu poniżej wersja na wynos tego samego wyprodukowany przez zupełnie inny lokal. Smak ten sam.

chinatown, chicken

Być może nie ma sensu szukać, bo dostawca ten sam i globalnie każdy bar korzysta z tych samych półproduktów. Chińczykiem to ja nie jestem.

Dodaj komentarz